SESJA MAŁŻEŃSKA OLI I PATRYKA
Ta sesja chodziła za mną od dawna. Miałam możliwość wejścia na jeden z dachów wysokiego budynku, ale tylko jeden jedyny raz i nigdy więcej. Rzecz jasna musiałam to wykorzystać na sesję.. Zaprosiłam do realizacji tego projektu wyjątkową parę. Parę, która kocha się bezgranicznie, wspiera w działaniu i w pełni akceptuje. Do tego delikatnie szaloną, która godzi się na nietypowe projekty. Ola i Patryk zdecydowali się praktycznie od razu - wybraliśmy termin i zrealizowaliśmy wszystko zgodnie z planem...(tutaj się zaśmiałam, bo wcale tak zgodnie z planem nie szło) nie obyło się bez komplikacji, ale ostatecznie udało się dowieźć projekt do końca. Jak to mówią najważniejsze jak się kończy, nie jak zaczyna. Ich historia zaczyna się w windzie, a kończy na szczycie budynku. Zdjęcia skończyliśmy po zachodzie słońca tańcząc do piosenki Clock Machine - Z Tobą lżej. Zapraszam do ich świata, niech zdjęcia same opowiedzą jak spędzili ten dzień... ***